Biały nad morzem.

Pewnego razu BIAŁY(bo o nim mowa)postanowił wraz z właścicielem jechać nad morze. Biały jest to rower, którego wiek jest nieokreślony, odpryski lakieru i rdza na spawach mówią że, ma już dużo za sobą , poniewierany ,użytkowany w złych warunkach jednak posiada to co ja jego kolejny właściciel uważam za najważniejsze : Dusze, zrobił kilka tysięcy km, był nad morzem trzy razy , robił za dromadera pod sakwami,był też na Podlasiu. Mimo tego on nadal żyje ,kręci km i mimo że ząb czasu nadgryza go codziennie będzie trwał mimo docinek i śmiechów, nie oddam go na złom.
Więc wybrał się na urlop ze mną szerszeniem oraz reszta bandy nad Bałtyk , szczegółowo WYSPĘ SOBIESZEWSKĄ.

thumb_ddbbdda291c7
Droga go nie oszczędzała, deszcz smagał go ale on trwał na posterunku, tylko z zazdrością pewnie mijał swoich kolegów wyciąganych na dni urlopu z garażu, są tacy piękni i ładni, bo nie używani 😉

PHTO0039.JPG

PHTO0039.JPG

Miejsce okazało się przyjazne ,pełne miłych wspomnień (moich znaczy właściciela), byłem już tam trzy razy i pojadę jeszcze raz:)
Mimo że znam to miejsce to odkrywam je za każdym razem na nowo.
Szerszeń dał rade dowiózł nas i białego do celu. Pierwsza wyprawa do sklepu po jedzenie, krótka ale dla rozprostowania kości dobra. Pierwszy dzień minął bardzo szybko , trzeba nacieszyć się morzem i plażą . Rower czekał cierpliwie na swoją kolej.

Dzień drugi.

Dzień drugi zaczął się bardzo wcześnie ,tuz przed piąta i wschodem słońca. Cel : objechać wyspę, plażą . Jak pomyślał tak zrobił. Ranek nie nastrajał do jazdy , wymknąłem się z namiotu i na koń. Kierunek PRZEKOP WISŁY ,w stronę promu.

PHTO0054.JPG

PHTO0054.JPG

PHTO0053.JPG

PHTO0053.JPG

Widok rzeki o tak wczesnej porze gdzie żywego ducha, nastrajał mnie do refleksji nad pięknem tego co widzę .

No ale szkoda czasu jadę dalej skręcam w prawo , w stronę rezerwatu MEWIEJ ŁACHY, wzdłuż rzeki jest ścieżka .Brukowana kamieniami, BIAŁY chyba mnie przeklął że tam go zabrałem bo amortyzator że tak powiem jest bo jest.
Dotarłem do końca drogi i tu dopiero się zaczyna kosmos piach!

PHTO0061.JPG

PHTO0061.JPG

PHTO0062.JPG

PHTO0062.JPG

Jest wszędzie, nie da się jechać . Ciągniemy się nawzajem aby tylko dojść do plaży, ścieżką dydaktyczną .Wtedy właśnie w głowie są takie myśli że po co mi to i na co? Ale idę dalej bo frajda jest mimo niedogodności. Szybkie wejście na wieżę widokową, rzut oka na oddalony Gdańsk i na plaże.

PHTO0067.JPG

PHTO0067.JPG

Plaża hmm, jak w piosence , plaża dzika plaża morze dookoła , a ja mówię że na plaży ja i jego dwa koła. Pierwsze próby wypadły pomyślnie da się jechać, ale potem po stu metrach jakoś już nie. kombinacje nie dawały rezultatu, po mokrym się nie da , po suchy tym bladziej , no cóż trzeba prowadzić miejscami , ale wynagrodził o mi to morze oddając bursztyn , a ze byłem pierwszy było od groma.

PHTO0074.JPG

PHTO0074.JPG

PHTO0079.JPG

PHTO0079.JPG

W końcu się wkurzyłem i zeszyłem z plaży, wzdłuż całej wyspy no prawie , jest kolektor ściekowy i na nim ścieżka prawie asfaltowa, otrzepaliśmy się z piasku i dzida ile fabryka dała, do Sobieszewa po bułki na śniadanie. Jest tam piekarnia przy samej ulicy , pieczywko gorące aż chce się od razu zjeść. Połknąłem dwie suche buły, a resztę zostawiłem śpiącej bandzie na pierwszy posiłek tego dnia. Fajnie chyba jak ktoś z samego rana przywiezie pachnące pieczywko? To tylko sześc. km od Przystani u KOSTKA (http://przystanukostka.nadmorze.pl/ ) , gdzie rozbiliśmy namiot . Taraska zrobiona, plan troszkę nie wypalił bo ,zajęło mi to więcej niż zakładałem , ale daliśmy radę. Teraz czas na plażę , i kolejny dzień z głowy, mimo że pogoda jakoś taka nie taka to nie narzekam.

https://www.endomondo.com/routes/643216512

Dzień TRZECI
Dzień trzeci wstałem skoro świt , tez chłodno , ale ubranie robi swoje , byle do wschodu słońca. plan na dzisiaj to w stronę Mierzei Wiślanej najdalej jak się da, żebym zmieścił się w czasie aż reszta się wyśpi.
Wykombinowałem sobie że przejedziemy z białym promem na drugą stronę przekopu Wisły , ale prom stał po drugiej stronie a ruchu brak , wiec trzeba objechać. Kierunek BŁOTNIK .Przejeżdżam przez most zwodzony i ścieżka aż do trasy na Elbląg. Podziwiam kanały i zastanawiam się po co zrobili Niemcy ten przekop? A ze jeszcze wszystko poniżej poziomu morza ? zastanawiające .Dojeżdżamy do mostu w miejscowości Kiezmark, na mnie osobiście robi wrażenie, odbijam w lewo i znowu wzdłuż Wisły .

PHTO0094.JPG

PHTO0094.JPG

PHTO0095.JPG

PHTO0095.JPG

W stronę morza ale po drugim brzegu. Trasa mi znana i wspomnień co nie miara, pamiętam nasz wypad na koniec września na maraton ZUŁAWY WKOŁO, aż się morda śmieje, dojeżdżam do Mikoszewa i kierunek Jantar, ludzi mało a i pogoda daje rade , fajnie bo ostatnim razem jak byłem to padało.

PHTO0101.JPG

PHTO0101.JPG

Jantar że tak powiem to chyba żyje w sezonie i o późniejszej godzinie, ale nie zatrzymując się jadę dalej, do Stegny, kolejna taka sama miejscowość raczej sezonowa. Jadę dalej uzupełniając zapasy płynów w pobliskim sklepie i kupując totka , a nóź widelec. Wzdłuż drogi przez dłuższy czas ciągną się tory wąskotorówki aż SZTUTOWA gdzie znajduje się obóz koncentracyjny Stutthof,

PHTO0107.JPG

PHTO0107.JPG

byłem tam poprzednim razem i za ROWER PARKING policzyli trzy zyle. Pora wracać i z powrotem tym razem promem. Jak to mi nie poszło prom był po drugiej stronie, czekam ani widu ani słychu , ale rozglądam się widzę po prawej bunkier , a po lewej kamień upamiętniający miejsce ewakuacji obozu Stutthof ,która poniosła wiele ofiar. Chwila zadumy i zwątpienia , jadę z powrotem do mostu I Już. tuz za mostem ścieżką skręcam na wał , bo po co mam tą samą trasa wracać? A wzdłuż rzeki piękna trska z betonowych dziurawych płyt, masaż nadgarstków murowany . Nawet przyjemnie jest tak jechać a w szczególności szczytem wału mieć widok tak piękny że aż serce się raduje a i dusza białego jest chyba zachwycona. Kraina Żuław ma swój klimat , fajnie jest to ze ludzie uciekają do kurortów typu Ustka, tu chociaż plaże są nie tak bardzo zatłoczone , można w spokoju sobie pogrzebać , bursztynu poszukać , a klimat tej wyspy jest niesamowity. Sosny rosnące na wydmach dają tyle olejków eterycznych plus jod że człowiekowi lżej nie tylko na duchu ,ale i na ciele.
Pora znowu iść na plaże i zakończyć miło dzień…..

https://www.endomondo.com/routes/643216512
Dzień CZWARTY.
GODZINA czwarta trzydzieści pora wstawać. Wymykam się z namiotu ciepłego pierdzi worka. Rześki poranek troszkę deszczowy , ale da się jechać , na szczęście biały nie narzeka. Kieruje się w stronę Gdańska droga 501.SOBIESZEWO wita mnie zapachem pieczywa , kupuję dwie bułki w piekarni tuz przy drodze i dalej pędzę. Przejeżdżam przez most pontonowy.

100_8268

 

fajne uczucie bujać się , a jeszcze lepsze jak się samochodem przejeżdża . Tuż za mostem skręcam w lewo kierując się znakami szlaku latarni, mijam wysypisko śmieci, i dojeżdżam do rafinerii, naprawdę kolos i robi wrażenie, fajnie jest to zobaczyć nocą takie majestatyczna budowla zrodzona z myśli człowieka. Tak na chwilkę się zatrzymałem i myśl mi taka wpadła do głowy; jak się oni łapią w tych wszystkich rurociągach bo jest tam tego masa przy okazji zjadam ostatnią bułkę z makiem, całkiem smaczna. wbijam się z powrotem na 501 lecz w Przejazdowie zmienia mi się na226 , jadę dalej mijając górą ekspresówke , ktoś mi kiedyś opowiadał jak śmigał rowerem , ale nie powiem kto. Co ciekawe trasa zupełnie pusta wszyscy zasuwają tamtą trasą , a nam to na rękę mijamy miejscowości bystra , Wocław, Koszwały, i właśnie tu mnie zagięło, trasa skręcała na trasę szybkiego ruchu, ale improwizując pojechałem prosto bo był asfalt, lecz i on się skończył i co dalej? Nie ma się co łamać jadę dalej , po pół km jadąc pasem zieleni obok szybko pędzących aut dojeżdżam do jakiejś drogi, uf ekspresówka się skończyła i mogę wpaść na nią z uporem maniaka. W włączyłem sobie swój rytm, mijam cały czas kanały , przepompownie . Aż dziw że na takim obszarze człowiek tyle zrobił. Fajnie jest tak jechać , nie mieć nic na głowie , oprócz kasku można sobie dużo poukładać , km lecą i już widać most na Wiśle .Skręcam w lewo, i znowu wałami aż do przejazdu promowego.

https://www.endomondo.com/routes/643216512

Już niedaleko ,miejsce kwaterunku , podjeżdżam i patrzę czy reszta śpi? Śpią wiec śmigam po buły na śniadanie. A śniadaniu , wiadomo na plażę, lecz pogoda się psuje i postanowiliśmy się zbierać. Tyko trzy godziny drogi do domu, a biały znowu na szerszeniu, dobry tandem tworzą.
W końcowych przemyśleniach naszej wyprawy dochodzę do wniosku że , nie liczy się za ile ma się rower , najważniejsze co ma się w głowie , a reszta …… niech każdy sobie odpowie, A JAK KTOŚ SZUKA CISZY I SPOKOJU I MORZA TO POLEC