W poszukiwaniu kwiatu paproci

III nocny rajd rowerowy.

Lipiec to tradycyjnie czas nocnego rajdu, rajdu odmiennego w formie od pozostałych i niecierpliwie wyczekiwanego przez cały rok. I tradycyjnie już Strefa Rowerowa Brzeziny wspólnie z Muzeum im. Leokadii Marciniak w Gałkowie Dużym zajęliśmy się przygotowaniami. Jedynie pogoda lekko wymknęła się zaplanowanych wytycznych. Deszcz zapowiadali na popołudnie i tak się właśnie zjawił. Najpierw nieśmiało, potem się rozochocił.
Padało. Tego scenariusza nie obejmowała organizacja imprezy, bądź co bądź terenowej.
Miejsce zbiorki to drewniane wiaty w punkcie edukacji leśnej przy leśniczówce na Janówce. Tutaj deszcz nie dokuczał tak jak podczas jazdy na rowerze. Rozpaliliśmy ognisko – brzoza pali się nawet jak siąpi deszcz. Czekaliśmy zrezygnowani, ale z nadzieją, że mimo wszystko może ktoś przyjedzie. I tu ogromnie miłe zaskoczenie.

Przyjechało ponad 70 osób. Zjeżdżali się przez godzinę, w co nie do końca mogliśmy uwierzyć.


Na początek powitania, gwar rozmów i śmiechy. Suszenie ubrań przy płonącym już ognisku. Pamiątkowe wspólne zdjęcia, odprawa, podział na grupy i kolejne zdjęcia. Można było ruszać. Grupy startowały co kilka minut, żeby nie było tłoczno na leśnych duktach. A w lesie na uczestników czekały zadania do wykonania.

Na trzech punktach stali strażnicy lasu – taka niespodzianka. Zmoczony czerwony kapturek, zmoknięty strzygoń, oraz królewna śnieżka (krasnoludek jej uciekł na punkt 3, a kiecki nie wdziała, bo lało).

Mimo deszczu i błota chyba wszyscy byli zadowoleni. A na koniec przy ognisku trzeba było jeszcze odnaleźć kwiat paproci. Grupa dzieciaków spisała się na medal i po rozszyfrowaniu kilku zagadek odnalazła tajemniczy kwiat paproci. Do rozstrzygnięcia był też konkurs na najładniejszy wianek. Wynik był oczywisty – rusałek Piotrek jako jedyny tego wieczoru przywdział wianek.


Dziękujemy wszystkim, którzy mimo pogody byliście z nami. Ogromnie miło widzieć wszystkie uśmiechnięte buzie.

Zdjęcia: Sławomir Podgajny , Tomasz Owczarek.